26 wrz Jesteśmy rodziną

Długo mnie tu nie było, ale bynajmniej nie jest spowodowane tym, że nie ma o czym pisać. Ale tym, że tak wiele się dzieje, ze nie mam czasu, żeby na dłużej przysiąść przy komputerze i trochę popisać.
Kolejna niedziela za nami, a ja nie mogę ciągle wyjść z podziwu dla Boga i wobec tych rzeczy, które czyni w ostatnim czasie pośród nas. Patrząc na to wszystko ciągle zadaję Mu pytanie: jak Ty tego dokonałeś, to jest niezwykłe!!!
Nie wiem jak to wszystko opisać, ale w skrócie to kurs Alfa, który rozpoczęliśmy pod koniec lipca już dobiega końca. Trochę zmodyfikowaliśmy go i dostosowaliśmy do naszych potrzeb dodając temat przebaczenia, który okazał się być kluczowy. Wielu dzieciaków przeżyło przełom na tym spotkaniu, ale wielu również zmierzyło się z trudem przebaczenia i ciągle toczą walki w tej dziedzinie, ale wierzymy w to, że Boża miłość znowu zwycięży. Dzięki tym spotkaniom dzieciaki również zaczęły pogłębiać więź z Bogiem, ale także ze sobą nawzajem. Przed nami ostatnie spotkanie i wierzę, że wiele dzieci odważy się powiedziec, co przeżyły i co dla nich było ważne podczas tego kursu.
W międzyczasie odwiedził nas po raz kolejny Marcin Boczek, dzieciaki bardzo go polubiły i często wracaają do historii jego życia, a niektóre mówią, że jest on jak tata. Z Marcinem modliliśmy się o napełnienie Duchem Świętym, a także przebywaliśmy w obecności naszego kochanego Ojca – jednym zdaniem niesamowity czas.
Kochani! Wyobraźcie sobie, że całkowicie zmieniliśmy formę naszych nabożeństw. Teraz nasze nabożeństwo bardziej przypomina jakąś wypasiona imprezę. Mamy cudowne i bardzo żywe uwielbienie, gdzie nasze dzieci tańczą i szleją przed Bogiem, machając dla Niego flagami i szarfami – dosłownie czad 😉 A kazania krótkie, obrazowe i treściwe. Kiedy na koniec mamy wezwanie do modlitwy to dzieciaki jako pierwsze nakładają na ludzi ręce i odważnie się modlą. Po nabożeństwie jest druga część : gry, zabawy, pyszna zupka zrobiona przez cudowne ciocie i ciacho. Ta druga część zwykle trwa długo i dzieciakom trudno iść do domu. W zasadzie zależy nam na tym, aby nasz kościół stał się dla nich domem no i z tego powodu utworzyliśmy dla nich klub także teraz to wszystko wygląda w ten sposób, że dzieciaki od poniedziałku do piątku mogą z nami sędzać czas od 13.00 do 21.00. W godzinach wcześniejszych działa świetlica dla młodszych dzieci (przynajmniej takie jest teoretyczne założenie, bo w praktyce wygląda to tak, że przychodzą wszyscy:), a od 17.00 działa klub. Od przyszłego tygodnia ruszamy tez z siłownią, która chłopaki sobie własnoręcznie wyremontowali. 
A poza tym nasi młodzi ewangelizują swoje rodziny, mówią o Bogu. Wcześniej tego nie robili,a teraz sprzątają swoje pokoje, wynoszą śmieci lub wychodzą z psem bez gadania, ścielą łóżka rodzeństwu… Chłopak, który przebywa w dni robocze w domu dziecka – od września – weekendy i Święta będzie spędzał u pewnej rodziny z Kościoła. Formalności załatwione – pierwszy radosny weekend za nimi, a drugi spędził na konferencji w Kaliszu :) :) :) i pierwsze efekty – chłopak od kilku tygodni nie pali papierosów (ma 17 lat – zaczął palić w wieku 8 lat) Zastanawiamy się również jak pomóc kolejnemu chłopcu – ma lat 12, widział jak ojciec chciał nożem zabić matkę, od ponad roku ma bardzo skomplikowaną sytuację i kilka rozpoczętych już spraw w sądzie. Do nas wpada coś zjeść, ogrzać się, pograć w ping-ponga, czasami na Alfę. Ale przecież Pan Bóg ma moc i możliwość zmienić bieg Jego życia, w co głęboko wierzę. Na koniec chce wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. O cudownej młodzieży z kościoła z Katowic, która nas bardzo wspiera w naszych działaniach przyjeżdżając nawet kilka razy w tygodniu i spędzają czas z dzieciakami, spotykają się z nimi indywidualnie, bawią się, modlą. To jest naprawdę wspaniałe i wierze, że Bóg ich przysłał do nas. Wykonują kawał wspaniałej roboty!!! To tyle na dziś.
p.s. postaram się niebawem dodać jakieś zdjęcia, ale niestety nie mam ich za wiele, bo nie ma czasu ich robić. 

 Tuż po nabożeństwie w ubiegłą niedzielę

Jak widać całkiem nieźle się bawimy – Rafał z Magdą

Niedzielna zupka…

 
Całkiem pyszna

i ciasteczko

Kasia ze swoim tatą podczas chrztu w ubiegła niedzielę