Z cyklu Życie Toczy Się Dalej : Smutku mój – ale czemu o Złości?

Z cyklu Życie Toczy Się Dalej : Smutku mój – ale czemu o Złości?

 

 

„Płaczu mój też chory we mnie. Wracaj do zdrowia, wracaj do Źródła. Bądź płaczem, płaczem, tylko płaczem….” Antonina Krzysztoń

Co ma smutek ze złością? Śledźcie naszego bloga a się dowiecie 😉

Moje kochane emocje…wszystkie ze sobą połączone…z każdym dniem coraz bardziej mnie fascynują…ich obserwowanie, CZUCIE i ROZUMIENIE…

Smutek jest mocno połączony ze Złością…i z Lękiem…o Lęku już trochę było tutaj. On jest fundamentem wszystkich emocji i odczuć. To od niego ludzie chcę uciec. Lęk przed stratą, która rodzi Smutek…i Złość. Smutek – bo trzeba się z czymś, kimś pożegnać. Smutek bo coś tracimy – wyobrażenia o sobie, kimś, czymś…i tracimy kontrolę…a tego nie lubimy i tu na podium wkracza  Złość. To taka WIELKA TRIADA – LĘK- ZŁOŚĆ- SMUTEK. Dobrze jest nauczyć się rozpoznawać Złość, CZUĆ I ROZUMIEĆ, coby z Lęku jej nie zablokować i nie wpaść w WIELKI SMUTEK – czyli depresję. Stricte o  smutku i depresji następnym razem.

 

Temat złości w rodzicielstwie jawi się jako rzeka. Ona jest, zarówno u rodziców jak i u dzieci. Często jest tematem tabu, szczególnie po stronie rodzica, że niby to on jej nie czuje aż tak bardzo. Bo przecież musi panować nad sobą. Jest przecież dorosły. A możliwe, że i nie czuje, bo stale wykonuje różne zabiegi, żeby jej uniknąć, żeby nie czuć, żeby się jej pozbyć lub zaprzecza, że w ogóle się pojawia. Złość, frustracja, gniew burzy bowiem obraz idealnego radosnego rodzicielstwa i szczęśliwego dzieciństwa. Burzy tylko wyobrażenie, obraz, ale „nieczucie” jej, nie przyjmowanie, zarówno własnej jak i dziecka, odbiera dostęp do mocy i zasobów, jakie ona ze sobą niesie. Do informacji o tym czego każda ze stron relacji potrzebuje, do wiedzy o granicach, o tym co dla kogo ważne. Zrywa się most dający możliwość pełnego szacunku bycie ze sobą samym i z dzieckiem. Umyka szansa przekazania dziecku, że też ma własne potrzeby i granice, i że można się porozumieć bez przemocy. Nie przyjęta złość własna gromadzi się w środku, dając o sobie znać w subtelny sposób choćby problemami zdrowotnymi, ale też zdecydowanie i niespodziewanie, w sytuacjach gdy zawory bezpieczeństwa puszczają, dzban się przelewa, a ona wybucha niszcząc wiele wokół…

 

 

A dziecko, jak na złość czuje, na pewno do pewnego momentu, póki nie nauczy się, żeby też jej nie czuć i coś z nią zrobić. To bowiem często daje mu złudną gwarancję akceptacji i bliskości, utrzymania więzi z rodzicem, od którego przecież całkowicie zależy jego przetrwanie. Czuje i radzi sobie tak jak umie na danym etapie rozwoju, ze swoim niedojrzałym układem nerwowym. Zadaniem rodzica jest wspieranie i dawanie przestrzeni do czucia emocji, bez argumentacji, uzasadnień i zaprzeczenia, że ma nie czuć tego co czuje, z całą pewności nie przez karanie za złość… co niestety nadal często się zdarza. Świadomość, wiedza i umiejętności towarzyszeniu dziecku i mądrego reagowania są fundamentem, na którym dziecko uczy się zaufania do siebie samego. I szacunku dla innych.

W naszej kulturze ciągle funkcjonuje mit, choć bardzo powoli się to zmienia, że złość jest czymś złym, niepożądanym, czego nie powinniśmy doświadczać, czuć ani o tym mówić (bo niby pozytywne myślenie…). Bo przecież „złość piękności szkodzi”, jakby czucie jej miała sprawić, że będziemy kimś gorszym, brzydszym, jakby miało sprawić odrzucenie… Tymczasem wypieranie tej części nas, która jest „ciemna” (Jungowski „cień”), sprawia, że stale pewna część nas jest dla nas niedostępna, i nie możemy czerpać z jej zasobów, nieprzyjęta i niezaakceptowana sączy się jak jad do naszego życia… zatruwając regularnie całe pozytywne myślenie.

Złość to głębia, a zarazem wierzchołek góry lodowej… pod nią jest tyle do odkrycia, tyle informacji o mnie, o Tobie, świadomości, której nie trzeba się dłużej bać ani wstydzić. Wyciągnięta, zaopiekowana złość staje się naszym sprzymierzeńcem. Moja Przyjaciółka Złość.

 

 

Ta przyjaźń, zresztą jak każda, tworzy się, wymaga czasu, poznania siebie…Są jednak pewne prawidła, swoista mapa, która może wesprzeć w drodze i rozwoju relacji samego z sobą, swoją złością (której się nie pozbędziemy, bo mamy ją w pakiecie 😉 przychodząc na świat)…          i swoim dzieckiem.

Dla rodziców jest to niezwykle ważne, gdyż czy tego chcą czy nie, modelują swoje przekonania i reakcje na swoje dzieci… Stąd istotne jest, by to oni rozpoczęli proces oswajania własnej złości i rozumienia tego co dzieje się z ich dzieckiem. To inwestycja w przyszłość dziecka, żeby kiedyś samodzielnie potrafiło zadbać o swoje potrzeby i granice, umiało się odpowiedzialnie obchodzić ze sobą i miało realny wpływ na swoje życie.

 

Z perspektywy własnych poszukiwań i doświadczeń oraz z obserwacji procesów pracy ze złością osób, z którymi dane mi było i jest towarzyszyć w „drodze do siebie”, widzę dwa kierunki podejścia do tematu: pierwszy, zdecydowanie częściej spotykany, mogłabym nawet rzec, że naukowy, logiczny, analityczny – to praca nad własnymi myślami automatycznymi, przekonaniami, zapalnikami, ich zauważenie, sprawdzenie ich prawdziwości i tego czy nadal nam służą, refleksja nad potrzebami i zmiana stylu komunikacji na empatyczną (NVC). Fundamentalnym na tej ścieżce jest dostrzeżenie i zrozumienie, że złość jest czymś co mam POCZUĆ, co mam zaakceptować, przyjrzeć się przyczynie, wdrożyć analizę, i ćwiczyć umiejętności rozróżniania oceny od faktów i  komunikacyjne. Dużo tu jest „głowy”. Wiedzy, Treningu. Wysiłku.

 

Drugi kierunek natomiast, ma wymiar holistyczny, jest tam mniej myślenia a więcej czucia, jest odejście od „myśliciela” w kierunku „przytomnego świadka, obserwatora”, który z uważnością i akceptacją, bez analiz i interpretacji obserwuje swoje myśli i emocje nie zastanawiając się co do ich przyczyni zasadności, kieruje się sercem, schodzi do swojego centrum… tutaj wkraczamy w szeroko rozumianą duchowość, w BYCIE, w doświadczanie chwili obecnej całym sobą. Jest to też miejsce gdzie można spotkać NAJWYŻSZEGO. Jest tu więcej lekkości, akceptacji rzeczywistości, spokoju… pogodzenia się ze sobą i światem, a jednocześnie moc kreatywnego, nieograniczonego tworzenia, wypływająca z głębokiego doświadczania tego co JEST. I tak jednym odpowiada pierwszy kierunek, innym drugi. Każdy ma swoją drogę, a wszystko dzieje się wtedy, gdy jest na to gotowe…

W moim przypadku moja droga wiodła najpierw przez „głowę”, by w końcu odpocząć i osadzić się w „Sercu”…

Moja kochana złość, coraz bardziej ją cenię widząc z jaką troską dba o mnie, mojego Męża i dzieci. I o innych ludzi. Umiejętności widzenia tego i podziwiania jej można się nauczyć…a potem obserwować ją jak burzę, z fascynacją i zapartym tchem… Bez chęci zmieniania, popędzania, w głębokim osadzeniu i zakorzenieniu w tym co JEST.

 

Z MIŁOŚCIĄ
Anna Cygan

P.S. Jeśli chcesz zgłębić, nauczyć się regulacji emocji i zaprzyjaźnić się z Lękiem, Złością, Smutkiem…ale też Poczuciem Winy i Wstydem (oraz wszystkimi pochodnymi) – zapraszam na konsultacje do Poradni Rodzinnej Re – Start. (nasilenie/zahamowanie tych emocji utrudniające czerpanie satysfakcji z Życia to np: depresja, zaburzenia lękowe, nerwice – często przejawiające się w formach agresji, bądź autoagresji, w tym bycie ofiarą).